BIEG BEJORÓW TRZEBA ZROZUMIEĆ… 

Bieganie, jak to mówią niektórzy, jest najbardziej prymitywnym sposobem poruszania się. Trzeba tym osobom chyba przyznać rację, bo z uważnych obserwacji małych dzieci można wyciągnąć wniosek, że ludzie jako gatunek wcześniej nabywają umiejętność biegu aniżeli chodu. Pierwsze kroki dziecka bardziej bowiem przypominają bieg niż chód. 

Bieganie jest prymitywne. I właśnie dlatego jest atrakcyjne, gdyż biegać może każdy. Nie potrzebne są nam żadne instrukcje, żaden specjalistyczny sprzęt. Biegać można na sposób minimalistyczny, w byle jakich butach, w czymkolwiek. Bieg daje nam nieprawdopodobną satysfakcję przez swoją prostotę.

 

 
  

Zeszyty do których w latach poprzednich wpisywały się osoby odwiedzajace Kramarkę

 

Tyle wstępu. 

Skoro bieganie ze swojej istoty nie jest zbytnio wymagające jakiejś szczególnej aktywności intelektualnej biegającego, skąd zatem wziąłem taki tytuł tego artykułu? I po co w ogóle ten artykuł? Jaki jest problem w tym, by przyjechać do Rytra, wziąć udział w Biegu Bejorów, dostać medal i pojechać do domu? 

 

Nie jestem wybitnym biegaczem, nie mam też jakiegoś ogromnego doświadczenia, pomimo tego, że przebiegłem już kilka maratonów, półmaratonów i wiele biegów na krótszych dystansach, uczestniczyłem w organizacji kilku imprez sportowych, a już na pewno bacznie obserwowałem jak duże imprezy biegowe organizują inni. Dla mnie jako amatora udział w zawodach ma na celu dostarczenie mi przyjemności. Staję na starcie z numerem, biegnę jak tylko mogę najszybciej i wracam naładowany endorfinami do domu. Ot, jak z każdego biegu… 

I tutaj zaczyna się problem. Było by zaniedbaniem z naszej, organizatorskiej strony, gdybyś z Biegu Bejorów wrócił jak z każdego innego biegu. Nie chodzi tutaj o brak skromności i przeświadczenie, że nasza impreza jest tak wspaniała, że powinna każdemu dostarczyć maksimum zadowolenia i radości. Nie jest tak, o czym może świadczyć m.in. to, że dopiero przed X edycją mieliśmy na tyle odwagi, by po raz pierwszy nasz bieg zorganizować w formule otwartej dla każdego. Jestem święcie przekonany, że jeśli nie zechcesz w minimalnym stopniu poznać historii związanej z Biegiem Bejorów, jeśli nie zechcesz, pomimo prymitywności biegania, podejść do naszej imprezy z bardziej wytężonym umysłem niż do innych biegów, gdzie trzeba tylko biec, to wrócisz do domu zawiedziony. 

 

Zastanawiać może bowiem już sam fakt, że oto w „wiosce maratończyków” jak dumnie określa się Rytro, najbardziej kultowym biegiem jest bieg na dystansie niespełna 5 km. Kolejną rzeczą zastanawiającą obserwatorów nie rozumiejących naszego biegu to miejsce startu. Dlaczego nie wykorzystać wspaniale nadającego się dla centrum zawodów placu rekreacyjnego i parkingu pod leśniczówką, tylko ciągnąć tłum zawodników kilometr niżej po to, by wystartować ze środka ulicy, pomiędzy domami. Nie ma w tym bowiem żadnej logiki. Rozumiał bym, gdyby zabieg ten miał na celu wydłużenie dystansu do jakiejś okrągłej cyfry. A u nas? Tyle zamieszania a dystans wynosi ok. 4 800m? To dlaczego nie ustawić startu 200 m niżej i zorganizować bieg górski z atestem na 5km? Nasz bieg wydaje się kompletnie irracjonalny. 

 

I dlaczego „Bejorów”? Skąd w ogóle taka nazwa? Bejor, bejdak, berys, głupek… to wszystko są synonimy! Chyba nie za bardzo było by się z czego cieszyć, słysząc takie określenia pod swoim adresem. A w Rytrze, i to przy wsparciu szerokiego grona Partnerów każdego roku kolejna edycja Biegu Bejorów – kultowego na terenie Sądecczyźnie - jak zakopiański Bieg Gąsieniców, jakuszycki Bieg Piastów czy szwedzki Bieg Wazów. Mimo że rozpropagowany wyłącznie pocztą pantoflową, to jednak ściągał i ściąga wiele ciekawych postaci, czasami bardzo znanych. 

W związku z tyloma znakami zapytania wiszącymi nad naszym biegiem, czuję się zobligowany do przybliżenia historii imprezy po to, aby każdy odjechał z niej z nowym doświadczeniem i poczuciem, że nigdzie indziej w Polsce a chyba i na świecie takiego biegu nie znajdzie. Ale żeby to stwierdzić i nie być zawiedzionym po imprezie, przed startem w Biegu Bejorów musisz ten bieg zrozumieć…

 

 
 

Pierwsza strona pierwszego zeszytu z Kramarki. Pierwszego wpisu dokonali Czesław Łękawski i Maciej Szczepanik.

 

Historia wpisów zaczyna się 25. kwietnia 2000 r.  
 
Bieg Bejorów ma swoją historię. Stajemy na starcie, w miejscu historycznym. Dokładnie bowiem w tym miejscu narodziło się ryterskie bieganie. To z tego miejsca jako pierwszy zaczął biegać Czesław Łękawski. Oczywiście początkowo nie był w stanie za jednym zamachem dobiec do Kramarki. Nie pamiętam nawet czy był w stanie dobieg do pierwszego zakrętu. Ale miał na tyle zapału, że w końcu tam dotarł. Dotarł razem ze swoim kolegą Maćkiem Szczepanikiem, który wpadł na pomysł, aby przy Kramarce schować zeszyt, do którego będą się wpisywać za każdym razem, kiedy tam dobiegną, na zasadzie prowadzenia pamiętnika. Kiedy powstała idea zeszytu, Kramarkę odwiedzała już większa grupka biegających: Piotr Słomiński, Krzysztof Litwin, Marek Tokarczyk, Marian Dobosz. 

W telegraficznym skrócie wiemy zatem skąd się wziął zeszyt, wiemy dlaczego start i meta są w miejscach, w jakich są. Ale dlaczego „Bejory”? 

 

Można by było napisać książkę na ten temat, gdyż bardzo wyraźnie pokazuje on, jak powoli w naszym społeczeństwie, zwłaszcza wiejskim, następują zmiany światopoglądowe i mentalne. W czasach kiedy w USA aktywny tryb życia święcił popularność, kiedy Polska coraz bardziej zaczynała żyć jak Zachód organizując coraz więcej imprez biegowy, ale równocześnie kiedy w Polsce nikt jeszcze nie słyszałem ani o Chodakowskiej ani o Lewandowskiej, widok biegacza „w rajtuzach” (jak początkowo określano w Rytrze biegaczy w leginsach) wywoływał co najmniej uczucie politowania i głośno wyrażanych opinii, że widocznie chłop nie ma nic w domu do roboty, dlatego biega. To właśnie w mentalności naszych współziomków dopatruję się źródła określenia „Bejory” – biega, czyli jest bejorem (głupkiem); zamiast wziąć się do poważnej roboty, to on BIEGA jak bejor itp. 

„Bejor” początkowo miało wydźwięk pejoratywny. Kiedy anonimowa osoba znalazła zeszyt z wpisami biegających na Kramarkę ludzi, pewnie wybuchnęła śmiechem i pukając się po głowie wpisała na pół strony „BEJORY”. To było 21. października 2002 roku. Nie wiem jak ten wpis odebrali koledzy biegający wtedy na Kramarkę – czy było im przykro, czy było im wstyd, bo może rzeczywiście sport jest dla głupków, czy może również wybuchnęli śmiechem. Nie mniej jednak w pierwszą rocznicę tego wpisu zorganizowano I Mistrzostwa Bejorów. Śmiem zatem twierdzić, że biegacze w Rytrze mają dość duże poczucie humoru.

A jak wyglądał I Bieg Bejorów? Wszystkich startujących było pięciu (Marian Ryżak, Marian Dobosz, Maciej Szczepanik, Czesław Łękawski i Karol Kulig), w tym dwóch (Łękawski i Kulig) biegło zaocznie dzień później. Czyli de facto na starcie niedzielnego I Biegu Bejorów stanęło trzech zawodników. 

Impreza jednak tak zakotwiczyła się w naszym środowisku, że organizowano ją rokrocznie, a sam Bieg przyciągał coraz to większą grupę startujących. 


 

Medal Honorowej Bejori Kramarki - otrzymuje go kobieta, która w ciągu roku wybiegnie 50 razy na Kramarkę

 

I oto kolejny paradoks. Zaczęli przyjeżdżać do nas coraz to lepsi zawodnicy! Mało tego, zawodnicy wyczynowi. Prawdą jest, że przyjeżdżali z sympatii, gdyż wszyscy doskonale ich znaliśmy, wielokrotnie wspólnie wyjeżdżaliśmy na zawody. Jednak dla mnie dzisiaj świadomość tego, że na Biegu Bejorów gościli tacy wspaniali sportowcy jak Iza Zatorska, Adam Długosz, Andrzej Długosz, Tomasz Brzeski czy w końcu rekordzista trasy Kuba Burghardt, czyni nasz bieg ewenementem w skali kraju. Oto bowiem przyjeżdżają zawodnicy wyczynowi, osiągają na naszej trasie znakomite wyniki (rekord wynosi 18’03!!!), i mają za to mówiąc kolokwialnie „czapkę gruszek” gdyż na Biegu Bejorów nigdy nie było nagród pieniężnych, rzadko kiedy są jakiekolwiek nagrody. 

 

 
Medal Honorowego Bejora Kramarki - otrzymuje go mężczyzna, który w ciągu roku wybiegnie 100 razy na Kramarkę 

Do historii natomiast przechodzą nasze „bejorskie” medale. Były już z czekolady, z drewna, z brzózek, z kamienia, z papieru, z gliny, z masy gipsowej, z metalu czy ze szkła.   

Bieg Bejorow niewątpliwie ma swój klimat. Niby bieg, a nie do końca tylko bieg, niby się ścigamy, a tak naprawdę nie liczy się kolejność na mecie. Dowodzą tego chociażby wyniki z poprzednich edycji, gdzie w większości opublikowane są listy biegaczy bez wyników czasowych, często nawet nie w kolejność ukończenia zawodów. Zapyta ktoś, co to za organizacja? A ja odpowiem, że od początku tak było.  Dla nas nie liczył się tyle wyścig co wspólna dobra zabawa. Nigdy nie byliśmy skrupulatni do liczenia czasu. Wyobrażacie sobie jakąkolwiek imprezę w Polsce gdzie na starcie Organizator mówi: „każdy liczy sobie czas samodzielnie”? Na Biegu Bejorów 9 edycji odbyło się bez stopera… i to nie dlatego, że takowego nie mamy. Stoper nie był potrzebny!  
Medale Biegu Bejorów w pierwszych 3. edycjach
 
Na Biegu Bejorów im zawodnik później dociera do mety, tym jest goręcej witany. Zwycięzca dociera do mety, gdzie czekają na niego dwie, góra trzy osoby. Nie ma kibiców, bo przecież jesteśmy 4 km w głąb lasu. Tylko u nas zwycięzca wita na mecie wszystkich pozostałych. Na Biegu Bejorów każdy jest tak samo ważny. Nie ważne którym się dotrze do mety, nie ważne czy w 20 min, 25, 30 czy w godzinę. Każdy jest ważny i na każdego czekamy. Na ostatniego czekamy wszyscy! 
 

Medale Biegu Bejorów w edycjach od IV do VI 
I to tworzy klimat Biegu Bejorów, pomimo tylu paradoksalnych wydawało by się rzeczy. Mamy ogromne doświadczenie w organizacji zawodów. To, że Bieg Bejorów wygląda tak, jak wygląda nie jest spowodowane tym, że inaczej nie umiemy. Tak po prostu ma być, bo tak było od początku i tak będzie co roku. A Bieg Bejorów, z którym wiele osób jest bardzo związanych sentymentalnie, ma swoją długą historię, i nie może stracić swojego wyjątkowego klimatu…  
 
 

Grupowe zdjęcie uczestników VIII Biegu Bejorów przy kapliczce Jezusa Frasobliwego i św. Huberta pod Kramarką

Przyjedź do Rytra, daj się zarazić czystą radością biegania. Przyjedź a będziemy „stawać na głowie”, żebyś jeszcze bardziej zrozumiał i polubił ten Bieg.   

Karol Kulig

 

 

 

 

  

2014

Brązowa Kozica 2013

Brązowa Kozica 2012

SPONSORZY


Copyright  © 2017 Uczniowski Klub Sportowy "Ryter"

www.biegbejorow.pl